Akcja billboardowa: STOP nachalnej ideologii LGBT

8 września w stolicy zawisły nasze billboardy, które przypominają co jest zboczeniem i wynaturzeniem, a co normalnością.

Roty Niepodległości zdecydowały się podjąć kolejne kroki, aby powstrzymać coraz bardziej nachalną i niebezpieczną ideologię LGBT. Nie zgadzamy się na agresję i przemoc aktywistów spod tęczowej flagi, a także relatywizację uniwersalnych i odwiecznych wartości. Aby przypomnieć mieszkańcom Warszawy co jest normalnością, a co wynaturzeniem i zboczeniem, przygotowaliśmy akcję billboardową na terenie stolicy.

Na prawie 30 planszach reklamowych w różnych dzielnicach Warszawy pojawiły się cytaty z Pisma Świętego, które dotyczą prawa naturalnego.

Akcja jest zaplanowana na miesiąc, ale jeżeli pojawi się wsparcie ze strony Darczyńców zostanie przedłużona oraz rozszerzona na inne miejscowości w Polsce.

Wsparcia można udzielić przelewając dowolną kwotę na poniższe dane:

Stowarzyszenie Roty Marszu Niepodległości
05-800 Pruszków, ul. Przechodnia 32
darowizny w ZŁ 36 1020 1055 0000 9302 0445 6612
darowizny w USD 26 1020 1055 0000 9102 0445 8733
darowizny w EUR 46 1020 1055 0000 9702 0445 8758

O naszej akcji opowiada Robert Bąkiewicz w programie Mediów Narodowych: https://www.youtube.com/watch?v=DczKpYFEMTg

Toruń walczy z aktywistami LGBT

Rota Niepodległości Toruń zainicjowała wspólną akcję mającą na celu powstrzymanie agresji aktywistów LGBT i coraz częstsze „naginanie” prawa do ich działalności.

2 września Rota Niepodległości – Toruń wraz z Klubem Konfederacji Toruń wystosowali list otwarty do Prezydenta Miasta Torunia Michała Zaleskiego oraz do wiadomości Komendantowi Miejskiemu Policji w Toruniu, w którym przestrzegają przed anarchistycznymi poglądami aktywistów LGBT oraz coraz powszechniejszymi naruszeniami przez nich prawa. Zostały przytoczone konkretne akty wandalizmu oraz agresji, które szkodzą miastu i jego mieszkańcom. W liście została zaprezentowana dezaprobata w związku ze zbyt łagodnym traktowaniem osób ewidentnie łamiących prawo i stanowiących zagrożenie dla ładu i porządku w mieście.

Jak możemy przeczytać w tekście pisma: „Praktyka ostatnich miesięcy pokazuje jednak niestety, że poszanowanie funkcjonariuszy publicznych i polityków wszystkich opcji politycznych głównego nurtu dla prawa przestało być w naszym biednym kraju oczywistością. Również media, a nawet osoby uważane za publiczne autorytety, są dziś w stanie nieironicznie brać w obronę podającego się za kobietę sprawcę brutalnego pobicia i dewastacji.”

List jest efektem zeszłotygodniowej manifestacji „Stop tęczowej agresji”, która odbiła się szerokim echem.

Inicjatywę poparł również Prezes Marszu Niepodległości Robert Bąkiewicz.

Poniżej można zapoznać się pełną treścią listu:

Szanowny Panie Prezydencie,
w związku z listem, jaki otrzymał Pan w dniu 21 sierpnia 2020 r. od środowisk chcących uchodzić za tolerancyjne oraz nacisków wywieranych na Pana ze strony niektórych mediów, czujemy się w obowiązku zareagować.
Na początku chcielibyśmy podziękować za zgodne z prawem rozwiązanie kwestii zgromadzenia z dnia 27 sierpnia br., tj. za niepodejmowanie działań mających na celu jego uniemożliwienie. Wydawać by się mogło, że postępowanie zgodnie z literą ustawy jest czymś, czego powinno się od władz publicznych po prostu oczekiwać, a nawet wymagać, nie zaś czymś, za co się dziękuje. Praktyka ostatnich miesięcy pokazuje jednak niestety, że poszanowanie funkcjonariuszy publicznych i polityków wszystkich opcji politycznych głównego nurtu dla prawa przestało być w naszym biednym kraju oczywistością. Również media, a nawet osoby uważane za publiczne autorytety, są dziś w stanie nieironicznie brać w obronę podającego się za kobietę sprawcę brutalnego pobicia i dewastacji.
W odpowiedzi na zarzuty, które wystosowano w naszą stronę przed manifestacją „Stop tęczowej agresji” i po niej z dnia 27 sierpnia, informujemy: nikogo nie zdyskryminowano ze względu na orientację seksualną; nikogo nie zdehumanizowano; nie zachęcano do przemocy psychicznej i fizycznej; nie głoszono komunikatów homofobicznych, transfobicznych.
Natomiast odnotowano nielegalną kontrmanifestację, nie zachowującą wymaganego dystansu 100 m od naszego zgromadzenia, na czele, której stanęła Poseł na Sejm. Notabene nie jest to pierwszy raz, gdy ta pani łamie prawo o zgromadzeniach.
Pragniemy zwrócić uwagę na fakt, że nie należy stawiać znaku równości pomiędzy mniejszościami seksualnymi, a LGBT. Nie każdy homoseksualista popiera i utożsamia się z tymi organizacjami, z uwagi na ich anarchistyczny i totalitarny charakter. Kwestia mniejszości seksualnych jest wykorzystywana wyłącznie przedmiotowo, a ostatecznie wyrządza im większą krzywdę niż przynosi pożytek. Warto w tym miejscu przytoczyć niedawne, nieodosobnione słowa homoseksualisty o tym co go spotkało ze strony działaczy LGBT:
„Dziś pierwszy raz od dawna płakałem. LGBT okazało się podłe, destrukcyjne, chore z nienawiści i nie chce mieć z tym nic wspólnego (…)
Przez całe życie nikt nie sprawił mi tylu przykrości, nie próbował tak poniżyć, upodlić, zniszczyć, jak dziś ludzie z tęczą w profilach – bo nie zgadzam się na agresję aktywistów. Nawet z największym homofobem udawało mi się nawiązać dialog – z nimi to niewykonalne, nie chcą”.
Panie Prezydencie, tym środowiskom nie zależy na prawach mniejszości, tylko, przykładem Zachodu, na rewolcie i zaoraniu naturalnego porządku, uderzając w elementy stabilizacji społecznej i państwowej: kościół, tradycję, rodzinę, kadry intelektualne, akademickie, kulturalne, a ostatnio nawet Policję.
Przypominamy, ich wcześniejsze manifestacje w Toruniu toczyły się w obronie osoby podejrzanej o popełnienie przestępstw Michała Sz. – zdeklarowanego anarchisty, czyli człowieka jawnie opowiadającego się przeciwko państwu prawa. Protestowali też przeciwko „brutalności Policji”, w sytuacji, gdy to policjanci coraz częściej są szarpani, opluwani, zwyzywani z ich strony. W sukurs tym środowiskom przychodzą ze skoordynowaną akcją dezinformacyjną media o zagranicznym finansowaniu, w tym Gazeta Wyborcza. „Godzina nienawiści i nietolerancji” – tak mija się z prawdą autor artykułu pisząc o naszym zgromadzeniu, które trwało od 18.45 do 19.15, a jeden z organizatorów – Jakub Dziadosz, już na wstępie zaznaczył: „osobom homoseksualnym należy się szacunek, tak jak pozostałym. Wynika to z samego faktu bycia człowiekiem. Nie chcemy dzisiaj protestować przeciwko homoseksualistom. Protestujemy przeciwko całemu ruchowi LGBT, który próbuje zawłaszczyć nasze życie publiczne”. Niech fakt, że brat redaktora naczelnego wspomnianej gazety jest oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości, tłumaczy jej agendę ideologiczną.
Przypominamy, to w Toruniu na sam koniec kampanii wyborczej zdewastowano na tle nienawiści samochód kandydata na Prezydenta RP. W końcu torunianie musieli wstydzić się też za zdewastowany pomnik Józefa Piłsudskiego i Ojca Świętego Jana Pawła II. Panie Prezydencie, Pan wówczas w oświadczeniu powiedział, że to „bezzasadny, zupełnie nie wiadomo skąd się biorący akt wandalizmu”. Te akty wandalizmu i agresji przetaczające się przez nasze piękne miasto i cały kraj nie dzieją się bezzasadnie i samoistnie. „Czas na delikatną walkę się skończył” – oznajmił aktywista LGBT. Miejskie partyzantki marksistowsko-anarchistyczne szkolą się w całej Polsce. Toruń nie jest od nich wolny. Jak długo władze samorządowe będą pobłażały i tłumaczyły wywrotowców nie szanujących prawa? Panie Prezydencie, ile można?
W naszym środowisku nie ma anarchistów. Są za to ludzie na co dzień dbający o bezpieczeństwo w Toruniu, bez względu na wyznanie, orientację, pochodzenie etc. Nie pozwolimy na wywracanie miru społecznego i państwowego.
Czołobitność wobec anarchistów nie jest postawą życiowo mądrą, a politycznie może okazać się bardzo szkodliwą.

Pozostając z szacunkiem,
Adam Rybiński – Stowarzyszenie Roty Niepodległości Toruń
Jakub Dziadosz – Klub Konfederacji Toruń
Robert Bąkiewicz – Stowarzyszenie Marsz Niepodległości

Zgłaszamy do Prokuratury aktywistę LGBT, który spalił polską flagę. „Nie można ignorować obrzydliwych prowokacji”

Nie można biernie przyglądać się, gdy nasze znieważane są nasze barwy narodowe i obrażana jest nasza Ojczyzna, dlatego postanowiliśmy zgłosić do Prokuratury działacza Forum LGBT ze Szczecina, który spalił i zdeptał polską flagę, a następnie wrzucił wideo do sieci.

LGBT BEZCZEŚCI POLSKIE BARWY! Sławomir Kuleta aktywista LGBT ze Szczecina zbeszcześcił polską flagę. Zabezpieczamy materiały i kierujemy sprawę do Prokuratury. Nie można ignorować takich obrzydliwych prowokacji!

Chciałem ją spalić, ale mi nie wyszło; są tylko dziury i została zbezczeszczona – mówi na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu działacz szczecińskiej organizacji LGBT Sławomir Kuleta. Mężczyzna – jak twierdzi – w proteście przeciwko władzom państwowym postanowił spalić flagę Polski. Narodowy symbol wpierw podeptał, a następnie z zapałkami zabrał się za jego podpalanie.

LGBT BEZCZEŚCI POLSKIE BARWY! Sławomir Kuleta aktywista LGBT ze Szczecina zbeszcześcił polską flagę. Zabezpieczamy…

Opublikowany przez Roty Marszu Niepodległości Niedziela, 8 marca 2020

Aktywista LGBT zbeszcześcił polską flagę. Jako @RotyMN zabezpieczamy materiały i kierujemy sprawę do Prokuratury. Nie można ignorować takich obrzydliwych prowokacji!

Prof. Nalaskowski odwieszony przez rektora po interwencji prawnej Rot Niepodległości

Prof. Aleksander Nalaskowski został odwieszony przez swoją uczelnię, która jeszcze niedawno zawiesiła go w prawach pracownika naukowego za jego felieton krytykujący ideologię LGBT. Proces odwieszenia poprowadził mec. Stefan Saczkowski z działu prawnego Stowarzyszenia Roty Niepodległości.

Po południu na oficjalnej stronie UMK ukazało się oświadczenie.

Rektor prof. dr hab. Andrzej Tretyn spotkał się w środę 18 września 2019 roku z prof. dr. hab. Aleksandrem Nalaskowskim.

Rozmowa koncentrowała się na kwestiach dotyczących dobra Uniwersytetu i jego pracowników. Prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski wyraził poparcie dla odwołania, złożonego przez swojego pełnomocnika, od decyzji z dnia 11 września 2019 roku o zawieszeniu w obowiązkach nauczyciela akademickiego na trzy miesiące.

Rektor podjął decyzję o uwzględnieniu odwołania, jednocześnie polecając prof. Nalaskowskiemu większą roztropność w formułowaniu swoich tekstów publicystycznych. Postępowanie wyjaśniające w sprawie będzie kontynuowane.

Więcej informacji TUTAJ

Dział prawny Rot Niepodległości pomaga prof. Nalaskowskiemu

Dział prawny Rot Niepodległości zaangażował się w pomoc prawną prof. Aleksandrowi Nalaskowskiemu.

Przypomnijmy, że prof. Nalaskowski został zawieszony przez rektora Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika po opublikowaniu przez tygodnik „Sieci” jego felietonu na temat ideologii LGBT. Nasz dział prawny od kilku dni prowadzi zaawansowane działania prawne celem odwieszenia uciskanego profesora. Nie ma naszego przyzwolenia na cenzurowanie naukowców.

Wspieraj nasze działania w tej sprawie.
PAYPAL: https://tiny.pl/twnmg
Nr konta: 36 1020 1055 0000 9302 0445 6612
Stowarzyszenie Roty Marszu Niepodległości
05-800 Pruszków, ul. Przechodnia 32

Roty Niepodległości w obronie prof. Nalaskowskiego [PODPISZ APEL]

Rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu – prof. Andrzej Tretyn w stosunkowo niedługim czasie napiętnował dwóch pracowników naukowych tej placówki – profesora Jacka Bartyzela i profesora Aleksandra Nalaskowskiego. Tego ostatniego zawiesił dyscyplinarnie po opublikowaniu przez tygodnik „Sieci” jego felietonu na temat ideologii LGBT.

Po tej haniebnej decyzji Roty Niepodległości wystosowały apel do rektora uczelni w Toruniu, który można podpisać – TUTAJ – . Oto jego pełna treść.

Magnificencjo Rektorze,

My, niżej podpisani, sympatycy i działacze Rot Niepodległości, z oburzeniem i obrazą przyjęliśmy fakt zawieszenia przez Waszą Magnificencję w obowiązkach nauczyciela akademickiego prof. dr. hab. Aleksandra Nalaskowskiego. Jest on już drugim napiętnowanym naukowcem.

Według nas kara ta jest w rzeczywistości stygmatyzacją traktującą profesora jak przestępcę. Zawieszenie w obowiązkach nauczyciela akademickiego wiążę się więc z reperkusjami dla jego studentów i doktorantów, bowiem w powyższej sytuacji zabrania się profesorowi wszelkiego kontaktu z podopiecznymi, nie może z nimi rozmawiać twarzą w twarz, odpisywać na e-maile, czy kontaktować się telefonicznie, co utrudnia lub wręcz uniemożliwia ich rozwój intelektualny i przejście drogi akademickiej.

Zawieszenie naukowca wiąże się zakazem występowania na niwie międzynarodowej, a najbardziej kuriozalne jest to, że nie może on nawet korzystać z biblioteki uniwersytetu.

Profesor, postępując zgodnie ze swoim credo „Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak- tak, nie-nie, bo co ponadto, to jest od złego” (Mt 5:37), bierze w obronę to co szlachetne, piękne i dobre, pokazuje co brzydkie i wulgarne.

Ten, według nas, niegodny akt wobec wybitnej postaci jest demonstracją siły środowisk wrogich cywilizacji łacińskiej i  ma być przestrogą dla innym akademików, by nie krytykowali ideologii, obecnie „jedynie słusznej”. Czy to oznacza, że nauka musi ustępować ideologii? Już kiedyś tak się zdarzało. Dokąd więc zmierza nauka, jeżeli musi podporządkowywać się krzykaczom i ulicy? Uczelnie wyższe a przede wszystkim uniwersytety powinny być miejscem swobodnej debaty, wolności słowa oraz wolności prowadzenia badań naukowych. Szczególnie uniwersytety winny dawać przykład stosowania jednakowych standardów i wymogów etycznych wobec wszystkich członków środowiska akademickiego. Prof. Nalaskowski stał się symbolem groźnych zmian, a Uniwersytet Mikołaja Kopernika, zawieszając prof. Nalaskowskiego, sam wyzbywa się samodzielnego myśliciela i degraduje się moralnie.Prof. Nalaskowski to człowiek kochający Uniwersytet Mikołaja Kopernika. Pracował na nim jego ojciec, a on sam jest jego częścią już od 40 lat. Wypromował liczne grono naukowców, na bazie których stworzył Wydział Pedagogiki. Dziś jest bezpardonowo atakowany przez prof. Marię Lewicką, która pracuje na toruńskiej uczelni zaledwie od trzech lat.

Czy poprawność polityczna ma prowadzić do rezygnacji z formy wypowiedzi z tak piękną tradycją w naszym piśmiennictwie? A wziął profesor na warsztat temat jak najbardziej aktualny, ponieważ środowiska LGBT uczyniły, z pogwałceniem dobrego obyczaju, ze sfery bardzo intymnej i prywatnej dziedzinę polityczną. Całkowicie odrzuciły weryfikację filozoficzną i konfrontację ze zdrowym rozsądkiem. Wszelkie kwestionowanie ich pożałowania godnych zachowań spotyka się ze wściekłym atakiem, nie zaś debatą czy wymianą argumentów, od czego w końcu jest uniwersytet – z założenia miejsce pracy wolnej myśli.

Profesorowi zarzuca się przekroczenie wolności słowa, ale należy się zastanowić, kto ją definiuje? Działacze LGBT, prof. Płatek, prof. Hartman? Jak jeszcze będzie się w Polsce karać za „myślozbrodnię”?

My, członkowie oraz sympatycy Rot Niepodległości, wyrażamy dezaprobatę dla krzywdzącej i niesprawiedliwej decyzji rektora UMK w Toruniu i apelujemy o cofnięcie decyzji o zawieszeniu oraz naprawienie szkód wyrządzonych nestorowi polskiej pedagogiki – profesorowi doktorowi habilitowanemu Aleksandrowi Nalaskowskiemu.