
Z artykułu „Robert Bąkiewicz i „wyrywanie chwastów”. Nowe informacje z prokuratury” na portalu Onet wynika, że reżim będzie ścigał lidera Ruchu Obrony Granic Roberta Bąkiewicza za metafory o chwastach i napalmie. Reżim chce z artykułu 255 par. 2 Kodeksu karnego („kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni”) wsadzić lidera ROG na 3 lata do więzienia. Polscy patrioci mają mieć zakazane używanie metafor, podczas gdy środowiska pseudo liberalne i lewicowe mają bezkarnie używać metafor takich jak osiem gwiazdek.
Według Onetu „prokurator krajowy Dariusz Korneluk poinformował, że prokuratura „niebawem” przeprowadzi czynności z udziałem Roberta Bąkiewicza w charakterze podejrzanego. Chodzi o jego słowa o „wyrywaniu chwastów”, które padły podczas październikowego wiecu PiS. Bąkiewicz ma usłyszeć zarzuty i zostać przesłuchany w charakterze podejrzanego”.
Warto przypomnieć, że w jednym ze wpisów na X Robert Bąkiewicz wskazał, że identyfikujący się jako prokurator krajowy Dariusz „Korneluk nie jest żadnym Prokuratorem Krajowym, tylko bezczelnym uzurpatorem. Jedynym legalnym Prokuratorem Krajowym jest Dariusz Barski”.
Z artykułu opublikowanego na stronie Radia Maryja (Zastępcy PG w mocnym oświadczeniu – D. Korneluk ma opuścić stanowisko Prokuratora Krajowego) wynika, że Dariusz Korneluk nie jest Prokuratorem Krajowym, bo „pełni on tę funkcję bez właściwej podstawy prawnej, a zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego funkcję Prokuratora Krajowego pełni Dariusz Barski”. Zgodnie z ustawą „Prawo o prokuraturze” Barski nie został odwołany, bo nie zgodził się na to prezydent.
W wywiadzie dla Jan Bodakowskiego poseł Mariusz Gosek, wyjaśnił na gruncie konkretnych przepisów prawa, dlaczego Kormeluk co ściga Bąkiewicza, nie jest prokuratorem krajowym i przez to wszelkie jego decyzje są nieważne.
Mariusz Gosek o Korneluku Żurku i Bąkiewicz
Według Onetu Korneluk poinformował, „że zarzuty dla Bąkiewicza, lidera nieformalnej inicjatywy Ruch Obrony Granic, mają dotyczyć nawoływania do nienawiści”.
O ściganiu lidera ROG za metafory poinformował również portal WP w artykule „Słowa o „rzucaniu napalmu”. Bąkiewicz ma usłyszeć zarzuty”. Zbrodnicze metafory o wyrywaniu chwastów i napalmie „padły podczas wiecu przeciwko nielegalnej migracji i umowie z państwami Mercosur, gdzie Bąkiewicz przemawiał razem z członkami Ruchu Obrony Granic, którzy mieli przy sobie papierowe kosy bojowe”. W rzeczywistości, odmiennie od twierdzeń WP kosy nie były papierowe tylko drewniane.
Cytowany przez WP lider ROG na wiecu powiedział, że „chwasty trzeba z polskiej ziemi powyrywać i napalm na tę ziemię rzucać, żeby nigdy nie odrosły”. WP informuje, że „prokuratura bada sprawę w kontekście nawoływania do zbrodni na podstawie art. 255 par. 2 Kodeksu karnego, który przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności za publiczne nawoływanie do przestępstwa”.
O sprawie ścigania za metafory informuje również portal wm.pl w artykule „Państwo rusza na Bąkiewicza”, portal radia Eska w artykule „Robert Bąkiewicz odpowie za swoje słowa? Usłyszy zarzuty za szokujące słowa o „chwastach” i „napalmie”” (autorstwa Pawła Szałankiewicza), portal radia Tok FM w artykule „Bąkiewicz już się nie wywinie? Prokurator Krajowy w TOK FM: wkrótce czynności z jego udziałem”.
Przejawem szokującej hipokryzji jest to, że reżim KO i spółki chce wsadzić lidera ROG do więzienia za metafory i równocześnie przedstawiciel środowisk władzy pomimo swojej mowy nienawiści pozostają bezkarni.
Taka patologiczna postawa środowisk władzy jest antydemokratyczna. Jedną z cech państwa demokratycznego i praworządnego jest równość wobec prawa, polegająca na tym, że każdy, niezależnie kim jest, ponosi adekwatną odpowiedzialność za swoje czyny i słowa. W państwie, w którym władza odrzuca demokrację i praworządność, jedni są dyskryminowani, prześladowani za dopuszczalną krytykę, a inni uprzywilejowani, co zapewnia im bezkarność za odrażające kłamliwe szkalowanie.
Kiedy chcą ścigać Bąkiewicza za metafory, to odpowiedzialności nie poniosła za swoje słowa Janina Ochojska europarlamentarzystka PO. Na portalu Interia można znaleźć artykuł „Janina Ochojska zarzuca Straży Granicznej „putinowskie traktowanie ludzi”” autorstwa Krystyny Opozdy. Według artykułu Janina Ochojska ostatnio europarlamentarzystka z rekomendacji PO zarzuciła Straży Granicznej „putinowskie traktowanie ludzi”.
Według Interii Ochojska napisała, że bohater artykułu z „Gazety Wyborczej” imigrant z Sudanu „został uderzony w twarz, obrzucony obelgami na tle rasowym i pozostawiony w rękach Straży Granicznej… brutalnie go bił i zdawał się czerpać z tego przyjemność. To putinowskie traktowanie ludzi, okrucieństwo, bezwzględność”.
Interia informuje też, że „w kolejnym wpisie Ochojska powtarza: „Albagir został uderzony w twarz przez Straż Graniczną na granicy polsko-białoruskiej, obrzucony obelgami na tle rasowym i brutalnie bity przez funkcjonariuszy””.
Co szokujące w artykule „Gazety Wyborczej” znajdowały się zupełnie inne informacje. Interia informuje, że „w obu przypadkach Ochojska oznacza polską Straż Graniczną, choć w tekście, który cytuje, sytuacja przedstawia się inaczej. Albagir miał nielegalnie przekroczyć polsko-białoruską granicę, a następnie zostać z powrotem przywieziony na pograniczne tereny leśne i tam wypchnięty za ogrodzenie. Podczas akcji miał się poranić w rękę. Następnie Albagir i jego towarzysze poprosili o pomoc białoruskich pograniczników. Ci mieli z kolei nie tylko im nie pomóc, ale jeszcze dołożyć cierpienia”.
Ochojska przypisywała więc Straży Granicznej rasistowskie zbrodnie, powołując się na artykuł z Gazety Wyborczej, choć w samym artykule lewicowego dziennika było co innego napisane. Zbrodnie te według czasopisma popełnili pogranicznicy Łukaszenki, a nie Polacy.
Podobnie, kiedy chcą ścigać Bąkiewicza za metafory, to odpowiedzialności nie ponosi Babcia Kasia. Na stronie „Tygodnika Solidarność” można znaleźć artykuł „”Babcia Kasia” o WOT, policji i SG: mordercy. Trzaskowski nominował ją do tytułu Warszawianki Roku”. Z artykułu można się dowiedzieć, że podczas święta Wojsk Obrony Terytorialnej Babcia Kasia prezentowała tabliczkę z napisem „WOT, Straż Graniczna, Policja, Mordercy”. W swej karierze działaczka antyPiS prezentowała publicznie kilka tabliczek o podobnej treści.
Ścigany ma być Bąkiewicz, gdy odpowiedzialności nie ponosi Agnieszka Holland. O jej filmie pisałem w artykule „Zielona granica – scena po scenie”.
Film Agnieszki Holland „Zielona granica” to polityczny manifest na rzecz wpuszczania do Polski islamskich imigrantów, legalnych i nielegalnych, oraz na rzecz likwidacji bariery na granicy polsko białoruskiej. Manifest polityczny sfinansowany z pieniędzy podatników z Mazowsza przez polityków PO i PSL. „Zieloną granicę” współfinansował Mazowiecki i Warszawski Fundusz Filmowy działający w strukturach Mazowieckiego Instytutu Kultury, instytucji kultury Samorządu Województwa Mazowieckiego, który jest kontrolowany przez PO i PSL.
W filmie Agnieszki Holland w jednej ze scen widzowie mogą zobaczyć, jak imigranci na drodze zatrzymują patrol polskiej Straży Granicznej. Polacy strażnicy graniczni, by ich oszukać, dają dzieciom cukierki a dorosłym papierosy, wsadzają imigrantów na ciężarówkę i kłamią, że to ciężarówka, która jedzie do Niemiec. Polski mundurowy jako ukazany jako polski rasista mówi, że przez telefon, że wiezie „ciapaków” i, że od imigrantów „jebie”. Mądra kobieta z Afganistanu wie, że Polacy są źli i ukrywa telefon. Zapada noc, Polscy strażnicy graniczni ukazani w filmie jako oprawcy z zakrytymi twarzami, niczym naziści z Auschwitz, zatrzymują ciężarówkę przy granicy z Białorusią. Polscy strażnicy graniczni, ukazani przez Holland jako oprawcy, przepędzają imigrantów przez dziurę w zasiekach na Białoruś i niszczą imigrantom ich telefony komórkowe. Polskie psy niczym psy SS-manów gryzą imigrantów, o tych ugryzień imigranci dostają bakteryjnych zakażeń. Polski oprawca z filmu Holland ze Straży Granicznej z orzełkiem na czapce rozbija termos i przerzuca go na białoruską stronę, imigrant pije z termosu i kaleczy sobie odłamkami szkła usta oraz gardło.
W innej scenie filmu Agnieszki Holland podczas ponownego przepędzania imigrantów przez polskich strażników granicznych (ukazanych jako oprawcy), Polacy zrzucają z paki ciężarówki wojskowej murzynkę w ciąży na druty kolczaste. Po bestialskim potraktowaniu imigrantów polscy oprawcy w filmie Holland bawią się, chleją bimber, który pędzą. Funkcjonariuszka Straży Granicznej z filmu Holland to herod-baba pokonuje kolegów w siłowaniu się na rękę i jest taka brzydka, że musi sobie szukać chłopa w internecie.
W jeszcze innych scenach filmu Holland w czasie służby nocą polscy strażnicy graniczni przerzuca z trupa imigranta na białoruską stronę, piją alkohol na służbie. W kolejnej scenie filmu Holland policjanci prześladują imigrantów.
W filmie Holland można zobaczyć sceny, ukazujące polska straż graniczna porywa ranną imigrantkę ze szpitala, jak podczas jazdy samochodem ukazani jako oprawcy polscy strażnicy graniczni chwalą się, że dzięki terroryzowaniu imigrantów są popularni wśród Polek, które ich karmią i zapewnią im seksualne uciechy.
W filmie Holland jako sadystyczni zboczeńcy ukazani są nie tylko strażnicy graniczni, ale i policjanci, którzy zatrzymują jedną z wolontariuszek pomagających imigrantom, zastraszają, poniżają, zmuszają, by rozebrała się do naga i robią jej rewizję osobistą, a dodatkowo niszczą jej samochodów, w którym została zatrzymana.
Film Holland kończy scena z granicy polsko ukraińskiej. Widać na niej polskich strażników granicznych pomagających z życzliwością Ukrainkom z dziećmi. Im polscy rasiści pomagają, bo Ukrainki są białe, imigrantów Polacy rasiści prześladowali, bo imigranci byli kolorowi. Ostanie napisy w filmie informują, że na granicy polsko białoruskiej wciąż umierają ludzie.
Według dystrybutorów filmu „scenariusz filmu powstał na podstawie prawdziwych wydarzeń, które dzieją się tuż obok nas. Przygotowania do filmu objęły setki godzin analizy dokumentów, wywiadów z uchodźcami, strażnikami granicznymi, mieszkańcami pogranicza, aktywistami i ekspertami. […] Scenariusz filmu jest wspólnym dziełem Agnieszki Holland, reżyserki Gabrieli Łazarkiewicz-Sieczko oraz pisarza Macieja Pisuka (scenarzysty „Jesteś Bogiem”)”. Wszyscy oni nie ponoszą odpowiedzialności prawnej, gdy Robert Bąkiewicz ścigany jest za metafory.
Gdy za metafory ścigany jest Bąkiewicz, to odpowiedzialności za swoje słowa nie poniósł poseł PO Franciszek Starczewski. Polskie Radio 24 w artykule „Skandaliczne słowa posła KO o Straży Granicznej. „Oprawcy”” opisało jak poseł Franciszek Sterczewski z Koalicji Obywatelskiej (PO i satelitów) w mediach społecznościowych zachwycał się filmem Holland, pisząc „Film swoim realizmem i pełnią obrazu porusza do szpiku kości. Pokazuje perspektywę nie tylko uchodźców, mieszkańców Podlasia, aktywistów, ale także funkcjonariuszy Straży Granicznej. Piekło, które rozgrywa się na polsko-białoruskim pograniczu, powoduje cierpienie u wszystkich, którzy są w nie wplątani, niezależnie czy są ofiarami, czy oprawcami. […] To jest wielkie kino. Chciałbym wyrazić bezgraniczną wdzięczność dla Agnieszki Holland i wszystkich biorących udział przy powstaniu tego filmu”.
Bezkarny za swoje słowa pozostał Frasyniuk, gdy ścigany jest za metafory Bąkiewicz. Ze strony Zarządu Oddziałowego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy Straży Granicznej przy Nadwiślańskim Oddziale Straży Granicznej można się dowiedzieć, że „w Sądzie Rejonowym dla Wrocławia – Śródmieścia zapadł wyrok w sprawie słów Władysława Frasyniuka, które padły pod adresem żołnierzy Straży Granicznej na granicy z Białorusią. Frasyniuk nazwał żołnierzy „watahą psów” i „śmieciami”. Sąd uznał Władysława Frasyniuka za winnego i jednocześnie zdecydował o umorzeniu postępowania na okres próby roku”.
Gdy reżim ściga za metafory Bąkiewicza, to za swoje słowa nie odpowiada aktorka Kurdej-Szatan. Z artykułu „Kurdej — Szatan nie obrażała Straży Granicznej, pogranicznicy komentują wyrok” opublikowanego na portalu Press można się dowiedzieć, że „Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że postanowienie sądu I instancji o umorzeniu postępowania przeciwko aktorce Barbarze Kurdej-Szatan, było prawidłowe. To oznacza, że nie dopatrzył się przestępstwa w jej wpisie w mediach społecznościowych, w którym pograniczników na granicy z Białorusią nazwała m.in. „maszynami bez mózgów i serca oraz mordercami””.
Można odnieść wrażenie, że wszelkie śledztwa i procesy przeciwko liderowi Ruchu Obrony Granic Robertowi Bąkiewiczowi są prowadzone nie tylko, by zaszkodzić liderowi ROG, by zabrać mu czas i pieniądze, by zniechęcić go do aktywności, ale też, by wymiar sprawiedliwości nie zajmować się prawdziwymi przestępstwami, by kryminaliści nieniepokojeni przez zajętych Bąkiewiczem stróżów prawa mogli bezkarnie terroryzować Polaków, by marnować pieniądze podatników na walkę z krytykami rządu (co sprawi, że kasy nie będzie na walkę z prawdziwą przestępczością).
Obserwując skalę prześladowań Bąkiewicza przez reżim trudno nie odnieść wrażenia, że środowiska lewicy i pseudo liberałów zdają się przejawiać moralność Kalego. Kali bohater powieści Sienkiewicza uważał, że jak on ukraść krowę to dobre, ale jak Kalemu ukraść krowę to złe. Dziś lewica i pseudo liberałowie zdają się uważać, że oni mogą pleść, co im ślina na język przyniesie, a prawdziwi polscy patrioci nie mają prawa się odzywać.
Najlepszym przykładem tego jest to jak lewica i pseudo liberałowie bronią prawa do wszelkich wypowiedzi Frasyniuka i uważają, że lider Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz za korzystanie z wolności słowa ma trafić za kraty.
Na portalu „Wyborczej” ukazał się artykuł „Władysław Frasyniuk uniewinniony. Nazywając żołnierzy „watahą psów”, nie dopuścił się znieważenia” autorstwa Huberta Głucha. Z artykułu można się dowiedzieć, że „w sierpniu 2021 roku […] Frasyniuk na antenie TVN24 nazwał” polskich żołnierzy „”watahą psów, która otacza biednych, słabych ludzi” i „śmieciami””. Na dniach „Sąd Okręgowy we Wrocławiu […] zmienił orzeczenie sądu rejonowego w tej sprawie” i „uniewinnił Władysława Frasyniuka”, „kosztami procesu sąd obarczył Skarb Państwa”. Stało się tak, bo „wypowiedź Frasyniuka dotyczyła osób zamaskowanych, niemożliwych do zidentyfikowania”, więc „nie wchodzi w grę kwestia naruszenia czci jakiejkolwiek oznaczonej, zidentyfikowanej osoby fizycznej”. Według obrońcy oskarżonego „nie ma możliwości przypisania odpowiedzialności za występek bez wskazania konkretnego pokrzywdzonego”. Frasyniuk twierdzi, że „wypowiedź jest elementem ważnej debaty publicznej, która się toczyła i nadal się toczy w kraju”.
Uzasadnienie uniewinnienia Frasyniuka doskonale pasuje do metafory Bąkiewicza o chwastach i napalmie. Wypowiedź ta też dotyczyła osób „niemożliwych do zidentyfikowania”, więc „nie wchodzi w grę kwestia naruszenia czci jakiejkolwiek oznaczonej, zidentyfikowanej osoby fizycznej”, „nie ma możliwości przypisania odpowiedzialności za występek bez wskazania konkretnego pokrzywdzonego”. Wypowiedź Bąkiewicza „jest elementem ważnej debaty publicznej, która się toczyła i nadal się toczy w kraj”. Mentalność Kalego nakazuje jednak lewicowcom i pseudo liberałom bronić Frasyniuka i domagać się kary dla Bąkiewicza.
Zjawisko metafory nie powinno być obce PO. Głównym hasłem i programem sympatyków PO w wyborach było osiem gwiazdek. Dosłownie zapowiedź dokonywania gwałtów analnych na politykach PiS, metaforycznie zapowiedź likwidowania praworządności i demokracji w ramach walki politycznej. Obecny minister spraw zagranicznych Radek Sikorski w 2007 roku zapowiadał „dorżnięcie watahy”, dosłownie wymordowanie działaczy PiS, metaforycznie walkę polityczną z tym ugrupowaniem.
PO jak wielu innych kwestiach tak i w wypadku metafor PO postępuje zgodnie z mentalnością Kalego. Swoje metafory uznaje za dopuszczalne i w pełni uprawnione, a za metafory swoich przeciwników politycznych chce wsadzać do więzienia. Kolejną ofiarą takiej postaw PO jest Robert Bąkiewicz, którego PO chce wsadzić do więzienia za metafory.
Strona Ruchu Obrony Granic
https://www.ruchobronygranic.pl/
Chętni do współpracy Ruchem Obrony Granic i z Rotami Niepodległości Roberta Bąkiewicz mogą skontaktować się za pośrednictwem maila i telefonicznie.
[email protected]
509 941 261
Walkę Rot w obronie Polski i Polaków można wesprzeć finansowo, korzystając z poniższych kont:
Darowizny w PLN: 36 1020 1055 0000 9302 0445 6612
Darowizny w USD: 26 1020 1055 0000 9102 0445 8733
Darowizny w Euro: 46 1020 1055 0000 9702 0445 8758
Wpłata tytułem: darowizna na cele stowarzyszenia
Kod BIC (SWIFT): BPKOPLPW
IBAN: PL26 1020 1055
0000 9102 0445 8733
Roty można wesprzeć, przekazując
1,5% PIT
KRS 0000409211
Cel szczegółowy: Roty
Jan Bodakowski
Twoje wsparcie to inwestycja w przyszłość Polski.
Dzięki Tobie możemy organizować więcej działań, manifestacji i kampanii, które przybliżają nas do wolnej i niepodległej Polski. Dołącz do grona naszych wspierających i bądź częścią siły, która zmienia rzeczywistość. Razem osiągniemy więcej!
WSPIERAJ NAS