
Na portalu WP ukazał się artykuł Tomasza Terlikowskiego „Bąkiewizacja PiS [OPINIA]”, w którym autor stwierdza, że „”Bąkiewizacja” PiS postępuje, a partia — choć ma tego świadomość — nie jest w stanie sobie z nią poradzić”.
Zdaniem Tomasza Terlikowskiego „polskie formacje określające się mianem prawicowych idą, niestety” nie w kierunku „rozsądnej, konserwatywnej prawicy” (czyli takiej, która zgodna jest z lewicowymi zabobonami wyznawanymi przez Terlikowskiego), tylko „wracają do endeckich miazmatów, albo ulegają przyspieszonemu procesowi trumpizacji, która w polskich warunkach coraz częściej przyjmuje siermiężną formę „bąkiewizacji””.
Na marginesie, komentując opinie Terlikowskiego, muszę stwierdzić, że Terlikowski musi nie mieć zielonego pojęcia o tym, jakie idee reprezentowała przedwojenna narodowa demokracja (Dmowskiego i Rybarskiego), która była wolnorynkowa, dążąca do społeczeństwa obywatelskiego, reprezentując wartości klasycznie liberalne, jeżeli twierdzi, że jakaś formacja patriotyczna w Polsce odwołuje się do endeckiego etosu (niestety tak nie jest). Mylne wyobrażenie Terlikowskiego o endecji wynika zapewne z braku wiedzy i wiary publicysty w brednie o endecji głoszone przez środowiska lewicowe i pseudo liberalne.
W opinii Terlikowskiego władze PiS, choć chciałyby się odciąć od „bąkiewizacji”, to się boją tego zrobić ze strachu przed swoimi wyborcami.
W swoim tekście Terlikowski opisuje rzekomą „bąkiewizacje” jako „bazowanie na emocjach absolutnie podstawowych, w sposób absolutnie siermiężny, pozbawione głębszego sensu, ale za to radykalne i w wielu aspektach histeryczne. Ocena sensowności czy skuteczności tych działań nie ma znaczenia. Liczy się bowiem wyłącznie to, czy są one odpowiednio opakowane w biało-czerwone barwy, w odwołania do symboliki najbardziej emocjonalnej i czy odpowiednio ostro przywołuje się w nich hasła i symbole (funkcjonujące już jako totemy, często wbrew swoim pierwotnym znaczeniom) chrześcijańskie i patriotyczne (co często rozumiane jest jako antyniemieckość, antyukraińskość i antymigranckość)”.
Z definicji rzekomej bąkiewizacji Terlikowskiego wynika, że uznaje on przypominanie (przez Bąkiewicza) o zbrodniach niemieckich i rosyjskich na Polakach, sprzeciw wobec polityki klimatycznej UE, Mercosur, czy likwidacji przez reżim KO i spółkę demokracji i praworządności, za postawy irracjonalne i emocjonalne. W konsekwencji zapewne Terlikowski uważa, że bardzo racjonalne jest (na podstawie sprzecznych z nauką bredni klimatystów) zawyżanie polityką klimatyczną UE cen energii, tak by zbankrutowany przemysł, państwo nie miało wpływów podatkowych i zbankrutowało. By Rosjanie, zgodnie z naukami Sun Tzu, mogli zająć bez walki Europę.
W opinii Terlikowskiego akcja Bąkiewicza w Berlinie była właśnie taką irracjonalną i emocjonalną hucpą.
Pod koniec tekstu Terlikowskiego można z jego tekstu wywnioskować, że krytykuje on bąkiewizacje PiS z troski o PiS, bo taka bąkiewizacja ma być szkodliwa dla PiS. Terlikowski w swoim artykule stwierdza, że to, „co wzmacnia w pewnym dość wąskim, choć istotnym dla prawicy elektoracie Roberta Bąkiewicza, zdecydowanie nie wzmacnia PiS. Ten ostatni, jeśli chce wrócić do władzy, musi sięgnąć także po elektorat centroprawicy, a może nawet centrum. Afera w warszawskim Szpitalu Południowym daje mu tę szansę”.
Wywody Terlikowskiego brzmią ładnie, ale są bez sensu. PiS przegrał ostatnie wybory parlamentarne i stracił władzę, bo z powodu braku radykalizmu i uleganiu presji lewicy oraz pseudo liberałów stracił połowę swojego elektoratu na rzecz Konfederacji i Korony. Wybory prezydenckie, wbrew niedorzecznym teoriom Terlikowskiego pokazują, że Nawrocki wygrał dzięki temu, że był dużo bardziej radykalny od PiS (co sprawiło, że zagłosowali na niego wyborcy Konfederacji i Korony), odwołał się do elektoratu prawicy, a nie mitycznego elektoratu centrum (który wierzy w bajki z TVN-u).
Terlikowski głosi też, że medialne zainteresowanie sadystycznym skatowanie polskich patriotów przez niemiecką policję, przykryło, ze szkodą dla PiS, aferę ze szpitale południowym (korzystną dla PiS i niekorzystną dla PO). Zdaniem Terlikowskiego aferę szpitala południowego „przesłania histeryczna, siermiężna i w istocie przeciwskuteczna akcja Bąkiewicza, który w tej sprawie służy PR-owo raczej rządzącej koalicji niż PiS-owi. Prawica bowiem, zamiast skupić się na rozgrywaniu afery, musi tłumaczyć własną postawę wobec działań Bąkiewicza”.
Wbrew bałamutnym twierdzeniom Terlikowskiego jedna afera nie przysłania drugiej. Gdyby media patriotyczne, zgodnie z radami Terlikowskiego przez 24 godzin na dobę poruszałyby tylko jeden temat, to by były nudne i wyborcy przestaliby oglądać (tak jak nie można w kółku jeść ciastek). Monotematyczny przekaz byłby niestrawny. Dobiera przekaz różnorodny, jest ciekawy, tak jak smaczniejszy jest różnorodny posiłek z wielu dań i przystawek, niż tylko góra ciastek z kremem na talerzu.
Według Terlikowskiego „gdy prywatnie, na tak zwanym offie, rozmawia się z politykami PiS, nie kryją oni wściekłości na Bąkiewicza. Od żadnego poważnego polityka tej formacji nie usłyszałem dobrego słowa na temat tej akcji i tego działania. Wszystko zmienia się, jednak gdy włączone zostają kamery lub mikrofony: wtedy zaczyna się rytualna obrona Bąkiewicza, opowieści o przemocy niemieckiej skierowanej przeciwko Polakom, o odmowie prawa do modlitwy i o bohaterstwie samego Bąkiewicza. A gdy światełko kamery zgaśnie, pojawia się krótkie stwierdzenie: „musimy tak mówić””.
To akurat może być prawda. Politycy PiS mają o wiele mniej radykalne, o wiele mniej konserwatywne, prawicowe, wolnorynkowe poglądy niż ich elektorat. Wyborcy PiS głosują na PiS jako na mniejsze zło. Dla leniwych, bojących się swojego elektoratu polityków PiS, pracowity Bąkiewicz będący personifikacją oczekiwań elektoratu PiS jest zagrożeniem.
Terlikowski nieoficjalną wrogość wobec Bąkiewicza, strach przed Bąkiewiczem, tłumaczy tym, że „PiS mają świadomość, że są zakładnikami tej części elektoratu i mediów (głównie ze stajni Tomasza Sakiewicza), które zdecydowały się uczynić z Bąkiewicza i jego retoryki istotny element swojej tożsamości. […] Silne, emocjonalne reakcje w mediach społecznościowych […] na każdą odbiegającą od tej linii wypowiedź polityka prawicy utwierdzają ich w przekonaniu, że inaczej nie mogą”.
Widać, że Terlikowskiemu nie mieści się w głowie, że to nie Republika kształtuje swoich widzów, tylko oczekiwania widzów kształtują Republikę. Gdyby Republika nie oferowała swoim widzom, tego, co oni oczekują, to by widzowie Republiki przestaliby ją oglądać.
Terlikowski w swoim artykule twierdzi, że efektem tego strachu PiS przed swoim elektoratem, który chce linii Bąkiewicza, jest „dalsza radykalizacja, przekraczanie kolejnych granic, obrona najbardziej absurdalnych i bezsensownych pomysłów — tylko po to, by nie wypaść z przestrzeni, w której warunki dyktują polityczni happenerzy, którzy wyborczo nie mają żadnego znaczenia, ale skutecznie zagospodarowują emocje w mediach społecznościowych. PiS przesuwa się w kierunku coraz bardziej radykalnym, politycy mają tego świadomość, ale żeby się nie narażać, niewiele z tym robią i wciąż mają nadzieję, że to tylko słowa. Polityka jednak to właśnie słowa i im bardziej przyzwyczaja się wyborców do radykalizmu, emocjonalnej niestabilności czy zwyczajnej szurii, tym bardziej przesuwa się przestrzeń debaty i tym mniej prawdopodobnym staje się powrót do pozycji bardziej umiarkowanej. Łatwo jest zbąkiewizować debatę, o wiele trudniej jest z tej drogi zawrócić. Politycy prawicy powinni mieć tego świadomość”.
Niedorzeczność twierdzeń Terlikowskiego pokazuje to, że twierdzi on, że zwolennicy linii Bąkiewicza „wyborczo nie mają żadnego znaczenia”. Gdyby tak było, to politycy PiS nie dostosowywali by swojej narracji do linki Bąkiewicza, tylko by ją olewali.
Słuchanie przez PiS takich doradców jak Terlikowski to przepis na kolejną przegraną – i zapewne w takich radach o to chodzi.
Strona Ruchu Obrony Granic
https://www.ruchobronygranic.pl/
Chętni do współpracy Ruchem Obrony Granic i z Rotami Niepodległości Roberta Bąkiewicz mogą skontaktować się za pośrednictwem maila i telefonicznie.
[email protected]
509 941 261
Walkę Rot w obronie Polski i Polaków można wesprzeć finansowo, korzystając z poniższych kont:
Darowizny w PLN: 36 1020 1055 0000 9302 0445 6612
Darowizny w USD: 26 1020 1055 0000 9102 0445 8733
Darowizny w Euro: 46 1020 1055 0000 9702 0445 8758
Wpłata tytułem: darowizna na cele stowarzyszenia
Kod BIC (SWIFT): BPKOPLPW
IBAN: PL26 1020 1055
0000 9102 0445 8733
Jan Bodakowski
Twoje wsparcie to inwestycja w przyszłość Polski.
Dzięki Tobie możemy organizować więcej działań, manifestacji i kampanii, które przybliżają nas do wolnej i niepodległej Polski. Dołącz do grona naszych wspierających i bądź częścią siły, która zmienia rzeczywistość. Razem osiągniemy więcej!
WSPIERAJ NAS